Gale Gazel 2009
Gala Gazel Biznesu - Wrocław 2010
Kondycja Marketingu w sektorze MiSP:
pb.pl z ostatniej chwili
- Leszkiewicz: MSP za prywatyzacją Międzynarodowych Targów Poznańskich
- Europejskie Targi Produktów Regionalnych od czwartku w Zakopanem
- Niektóre dochody zleceniobiorców bez składek na ZUS
- Zakaz picia wody z kranów w Choszcznie co najmniej do poniedziałku
- Grecja: coraz gorsze skutki strajku transportowców
Gazele rocznik 2009

Mały może być mądry
Michalina Preisner
Małe i średnie firmy coraz częściej sięgają po systemy analityczne, które do niedawna zarezerwowane były dla największych.
Małe i średnie firmy coraz częściej sięgają po systemy analityczne, które do niedawna zarezerwowane były dla największych.
Historycznie systemy business intelligence (BI) kierowano nie do użytkowników biznesowych, ale zawodowych analityków. Ich obsługa była trudna i wymagała pomocy informatyków, co utrudniało wykorzystanie analiz przez menedżerów i zarządy przedsiębiorstw. Dlatego właśnie systemami BI interesowały się duże firmy, które stać było na drogi system i utrzymanie zespołu analityków.
- Dostawcy koncentrowali uwagę na klientach z grona największych firm, bo tych mniejszych zwyczajnie nie było stać na systemy analityczne. Tymczasem potrzeby związane z raportowaniem, analityką i wspomaganiem procesu podejmowania decyzji mają też stosunkowo niewielkie przedsiębiorstwa. Producenci już to zauważyli - mówi Marcin Bielecki, menedżer centrum kompetencyjnego business intelligence w Atos Origin Polska.
Czas i pieniądz
Małym i średnim przedsiębiorstwom brakuje atutów, które mają duże firmy, czyli zdolności do budowy szerokich sieci sprzedaży, łatwości zdobywania kapitału czy rozpoznawalnej marki. Chcąc utrzymać się na rynku, muszą więc konkurować w inny sposób.
- Małe i średnie firmy potrzebują BI tak samo jak duże. W ich przypadku także konieczna jest przecież szybka i trafna ocena potrzeb rynku, skuteczne wynajdowanie swoich nisz i unikanie zbędnych kosztów - przekonuje Magdalena Kozłowska-Dec z firmy Microsoft.
Szybkie podejmowanie decyzji daje szansę na wyprzedzenie konkurencji. A to możliwe jest dopiero wtedy, gdy menedżerowie mogą swobodnie operować danymi i narzędziami do ich analizy. Narzędzia klasy business intelligence zamieniają olbrzymie ilości danych na użyteczne informacje biznesowe.
- To już nie jest luksus dostępny wyłącznie dla najbogatszych, ale podstawowe narzędzie do prowadzenia biznesu - wyjaśnia Rafał Pogonowski, kierownik zespołu BI w Bonair.
Producenci wychodzą naprzeciw nowym potrzebom - liczba dostępnych na rynku rozwiązań rośnie, coraz bardziej popularna jest też ich specyfikacja branżowa. Spadają również ceny, dzięki czemu nawet w przypadku małych firm mówić można o szybkim czasie zwrotu inwestycji. Business intelligence to także marzenie każdego pracodawcy, który chce zwiększyć efektywność swoich pracowników, bo dobrze dobrany system umożliwia im poświęcenie się analizie danych, a nie ich zbieraniu.
- Wraz z rozwojem informatyzacji i wzrostem ilości posiadanych danych odpowiednie wsparcie raportowo-analityczne staje się elementem krytycznym. Analiza rynku pokazuje, że producenci dostosują oferty do potrzeb mniejszych firm nie tylko cenowo. Rośnie też liczba specjalistów BI i firm wdrożeniowych - mówi Marcin Bielecki.
Modna samodzielność
Coraz więcej firm decyduje się na wdrożenie rozwiązań BI. Rozwój informatyki sprawił, że polski przedsiębiorca wie, że sukces osiągają ci, którzy najszybciej adaptują się do zmian na rynku, a nawet potrafią je przewidywać. Menedżerowie - nawet w mniejszych firmach - dojrzeli już do stosowania takich rozwiązań i dostrzegli ich przydatność. Wciąż jednak firmy decydują się na drogę na skróty - zakup samych narzędzi i próbę zbudowania rozwiązania analityczno-raportowego we własnym zakresie.
- Nie jest to najlepszy pomysł, bo BI to nie tylko narzędzie podłączone do tablic z danymi, ale rozwiązanie obrazujące procesy biznesowe w przedsiębiorstwie - tłumaczy Rafał Pogonowski.
Dlatego najlepiej, aby za projekt i wdrożenie odpowiadał doświadczony konsultant, a nie informatyk. Na pełną samodzielność jest jeszcze dla szefów IT za wcześnie.
sonda
BI: pomoc czy nie?
Edyta Sobiepanek, kontroler finansowy w firmie Start People, klient firmy Controling Systems
W naszym przypadku wdrożenie systemu BI stało się koniecznością. Ogromna ilość przetwarzanych informacji niezbędnych do podejmowania decyzji spowodowała, że czas potrzebny do ich przetworzenia i późniejszej weryfikacji wydłużał się w postępie geometrycznym. Setki arkuszy kalkulacyjnych powiązanych skomplikowanymi formułami wymusiły większą specjalizację w obszarze informatycznym niż analitycznym. Najważniejszym kryterium, jakim kierowaliśmy się przy zakupie, była elastyczność i łatwość posługiwania się narzędziem. Po wdrożeniu zmienił się charakter mojej pracy - zbieranie danych i wprowadzanie ich do arkusza przejął system, który pobiera je z określonych źródeł i przelicza w zadany sposób.
Mariusz Kasprzycki, dyrektor sprzedaży w firmie Sukces (grupa Awans), klient firmy Solemis
Zwiększenie marż, czyli podniesienie naszego zysku, pełna dostępność na półkach sklepowych sprzętu, którego szuka klient - to wynik wdrożenia systemu analitycznego. Rynek, na którym działamy, charakteryzują ogromna konkurencja i szybkie ruchy cen. Dla utrzymania konkurencyjności oferty musimy szybko podejmować decyzje i planować promocje oraz zapewnić stałą dostępność oferowanych produktów. Wszystkie nasze decyzje opieramy teraz na dokładnej analizie danych sprzedaży, które na bieżąco gromadzimy w systemie. Narzędzie jest tak proste w obsłudze, że raporty analizujące sprzedaż przygotowują bezpośrednio pracownicy naszych sklepów. Zakładając, że nasze cele - wzrost marż i naszego zysku - zrealizowaliśmy tylko dzięki systemowi BI, nakłady na jego implementację zwróciły się już po czterech miesiącach od wdrożenia.
Tomasz Bączyk, prezes firmy Lovely Look, klient Comarchu
Jako prezes i pracownik firmy, w której przetwarza się coraz większe ilości danych, nie wyobrażam sobie już zarządzania firmą bez informacji dostarczanych za pomocą rozwiązań klasy business intelligence. Niemal codziennie zaczynam swoją pracę od spojrzenia na dane i weryfikacji tego, czy są zgodne z naszymi oczekiwaniami. Uważam, że nie tylko każdy prezes, ale także pracownicy przedsiębiorstw powinni mieć możliwość dostępu do takiego rozwiązania. Jako użytkownik mogę śmiało polecić systemy BI wszystkim tym, którzy potrzebują stałego źródła aktualnej informacji.
Tomasz Monczak, dyrektor ds. IT Grupy CEDC, klient Oracle
Mieliśmy do rozwiązania problem, polegający na coraz szybciej rosnącej złożoności naszego biznesu i ilości przetwarzanych danych. Jednym ze sposobów byłoby łączenie informacji rozproszonych w różnych systemach za pomocą skomplikowanej siatki zbudowanej z komponentów middleware. Wybraliśmy jednak wariant bardziej nowoczesny, w którym wszystkie aplikacje działają odrębnie, kontrolę nad nim sprawuje nadrzędny system BI, pobierający co jakiś czas wszystkie interesujące nas dane do jednego repozytorium, w którym można je analizować. Wybrane przez nas rozwiązanie jest na tyle elastyczne, że udało się stworzyć system wykorzystujący również technologie wcześniej stosowane, a będące produktami konkurencji Oracle. Chcieliśmy, aby nowy system zapewnił kontrolę nad wszystkimi ważnymi procesami. I tak jest - każdy obszar zapisany w postaci liczbowej w systemach podlega analizie w naszym rozwiązaniu BI.
Ralph Kimball, konsultant, wykładowca i autor publikacji na temat hurtowni danych oraz systemów business intelligence
Rynek analiz w Polsce rośnie dwa razy szybciej niż na świecie
Według raportu IDC, światowy rynek BI wycenia się na 16,6 mld USD, z czego 68 proc. przypada na narzędzia, a 31 proc. na aplikacje analityczne. Rocznie rośnie on o blisko 10,5 proc. W Polsce ten wzrost jest jeszcze wyższy i wynosi blisko 19 proc. Prognozuję, że rynek ten wciąż będzie się rozwijał równie dynamicznie - niezrealizowany popyt wystarczy, by utrzymać wzrost przez co najmniej kolejną dekadę, a może dłużej. Potencjalny popyt na obu rynkach jest większy, niż to wynika z danych liczbowych, jednak jego wzrost jest ograniczony przez zdolność przedsiębiorstw i instytucji do zaakceptowania poważnych, nowych zakupów oprogramowania. W Polsce do niedawna przeważały wdrożenia w branży telekomunikacyjnej i finansowej. Dziś z tych rozwiązań korzystają także firmy produkcyjne, branża energetyczna oraz administracja publiczna.
Zwłaszcza w Polsce, gdzie technologia ta jest nadal niezbyt rozpowszechniona, potencjał wzrostu jest duży. Rynek ten jest dość wrażliwy na ceny i dlatego przewiduję, że zestaw narzędzi BI w umiarkowanej cenie może uzyskać bardzo dobre wyniki sprzedaży. Uważam, że ceny narzędzi BI znajdują się w nieodpowiednim (tzn. zbyt wysokim) punkcie klasycznej krzywej elastyczności cenowej i niższa cena stworzyłaby większy, bardziej zyskowny rynek dla dostawców. Ale nie mogę przewidzieć, czy zmiana w tym kierunku nastąpi. Jedną z barier są tak zwane patenty własności intelektualnej i inne środki ochrony prawnej, które powstrzymują przedsiębiorców przed opracowywaniem nowych rozwiązań. Jeśli Google rozwiąże problem zapewnienia dostępu do ustrukturyzowanych danych przy użyciu swojej wyszukiwarki, sytuacja zmieni się całkowicie, gdyż działalność Google nie jest oparta na licencji zależnej od liczby stanowisk.