Gale Gazel 2009
Gala Gazel Biznesu - Wrocław 2010
Kondycja Marketingu w sektorze MiSP:
pb.pl z ostatniej chwili
- Leszkiewicz: MSP za prywatyzacją Międzynarodowych Targów Poznańskich
- Europejskie Targi Produktów Regionalnych od czwartku w Zakopanem
- Niektóre dochody zleceniobiorców bez składek na ZUS
- Zakaz picia wody z kranów w Choszcznie co najmniej do poniedziałku
- Grecja: coraz gorsze skutki strajku transportowców
Gazele rocznik 2009

Gazele wierzą, że najgorsze za nimi
Jacek Kowalczyk
Już pięciu na sześciu przedsiębiorców nie czuje kryzysu - wynika z badania „PB"
Kolejny kwartał z rzędu poprawia się sytuacja Gazel Biznesu. Ale nadal boją się przesadzić z inwestycjami.
Przedsiębiorcy coraz wyraźniej odczuwają poprawę koniunktury - wynika z najnowszej edycji Gazelowego Indeksu Tendencji, badania wśród Gazel Biznesu. Już 85 proc. firm deklaruje, że ich sytuacja się nie pogarsza. Jeśli wierzyć opiniom przedsiębiorców - a zwykle są one o wiele bardziej miarodajne niż analizy ekonomistów - to najgorsze zawirowania w gospodarce zdecydowanie mamy za sobą.
Zaczyna się ruch
- Po okresie przestoju, wreszcie mamy coraz większą liczbę zapytań ofertowych. Działamy w branży budowlanej, a tu widać, że coś drgnęło, są zwiastuny nowego, dobrego rynku. Budownictwo rozpędziło już wiele gospodarek, dlatego 2010 r. może być rokiem przełomu - wierzy Sławomir Zarucki, prezes firmy Energosystem.
Przedsiębiorców, którzy w swoich firmach widzą oznaki ożywienia gospodarczego, jest więcej. Już 36 proc. ankietowanych przez nas Gazel deklaruje, że czuje poprawę sytuacji. Pół roku temu było ich tylko 14 proc. Z 37 proc. do 15 proc. stopniał natomiast w tym czasie odsetek firm dostrzegających pogorszenie sytuacji. Nastroje są więc coraz lepsze, dlatego więcej firm zwiększa zatrudnienie niż je zmniejsza. Więcej też pracodawców podnosi wynagrodzenia, niż je opuszcza.
- Miniony rok był trudny, ale zamykamy go ze wzrostem sprzedaży o 20 proc. Uniknęliśmy redukcji pracowników, która dotknęła wiele innych firm z branży - zaznacza Krzysztof Potok, prezes firmy Platinet, dystrybutor sprzętu komputerowego.
Dzięki względnie dobrym nastrojom pracodawców, poprawia się sytuacja na rynku pracy - co potwierdzają już dane statystyczne - i zwiększa się popyt konsumpcyjny. Koniunktura więc się nakręca.
- Po dobrej końcówce 2009 r. myślę, że wszystko idzie w dobrą stronę. Nie chce mi się już wierzyć w zapowiadane czasem drugie dno kryzysu. Było ciężko, ale przetrwaliśmy i idziemy do przodu - mówi Paweł Misiurewicz, prezes firmy Passus, działającej w branży informatycznej.
Czekają w blokach
Takich firm - czujących poprawę, ale też wierzących w lepszą przyszłość - również jest bardzo wiele. Aż 36 proc. przedsiębiorców pytanych o najbliższe sześć miesięcy dla swojej firmy odpowiada, że sytuacja na rynku będzie coraz lepsza. Na pogorszenie przygotowuje się już tylko 14 proc. firm. Pół roku temu pierwsza grupa liczyła 22 proc., a druga - 27 proc.
- Jestem optymistą. Wierzę, że w 2010 r. sytuacja w gospodarce wróci do normy, czyli do stanu z 2008 r. - mówi Krzysztof Żykowski, właściciel hurtowni Merkurion.
W ciągu najbliższych sześciu miesięcy zwiększenia popytu spodziewa się 35 proc. przedsiębiorstw. Dlatego zatrudnienie zamierza podnieść co trzecia firma, a podwyżki płac zobaczą pracownicy co czwartego zakładu. Niestety, cały czas firmy boją się inwestować. Ograniczyć swoje plany inwestycyjne chce 19 proc. przedsiębiorców, a zwiększyć je - tylko 12 proc. Tłumaczą, że nie chcą zaliczyć falstartu.
- Choć spodziewam się poprawy, to wolę jeszcze przez jakiś czas zachować ostrożność. Nie chcę przesadzić z inwestycjami, wolę jeszcze trochę dokładniej poznać bieg wydarzeń. Sądzę, że kluczowy będzie pierwszy kwartał 2010 r. Jeśli popyt będzie dalej się umacniał, zastanowię się nad inwestycjami - mówi Paweł Misiurewicz.
